Rynek nieruchomości od kilkunastu miesięcy stoi w miejscu. Mieszkania są budowane, ceny delikatnie spadają, jednak klientów jest jak na lekarstwo. Nie ma zainteresowania tak dużego, jak jeszcze kilka lat temu. Przyczyną  tego stanu rzeczy, są duże kłopoty z uzyskaniem kredytu mieszkaniowego. Tak naprawdę jednak nie o dostępność kredytów chodzi, tylko o zdolność kredytową ludzi, którzy chcą taką nieruchomość. Reklamy kredytów mieszkaniowych spotykamy na każdym kroku, banki prześcigają się w coraz to niższym oprocentowaniu.

Kuszą prezentami typu: do kredytu hipotecznego 10 tysięcy dodatkowo na urządzenie mieszkania, do kredytu weekend dla całej rodziny w hotelu spa. To jednak nie wystarczy. Kiedy udajemy się do banku, czeka nas długa droga. Nie jest tak łatwo uzyskać kredyt hipoteczny. Kiedy nie ma się wkładu własnego, jest jeszcze trudniej. Poza tym, nie dość stabilna sytuacja na rynku pracy sprawia, że ludzie maja większą świadomość dotyczącą kredytów i pieniędzy. Nawet jeśli dziś masz pracę i dobrze zarabiasz, za kilka lat może się okazać , że twoja firma zbankrutuje.

A może zmieni się kierownictwo, polityka firmy i twoje kwalifikacje nie będą już przydatne? Poza tym kredyty hipoteczne, to kredyty na wiele lat. Można nawet powiedzieć – na kilkadziesiąt lat, bo to okres 20-30 lat. Nikt tak naprawdę nie wie – choćby był niewiadomo jakim optymistą co będzie za 5 -10 lat, a co dopiero za 30 lat? Dlatego oprócz braku zdolności, to również strach jest przyczyną tego, że ludzie nie chcą brać kredytów. I takich ludzi jest coraz więcej. Oczywiście jest i taka grupa, której nie przeraża 30 lat związku z Bankiem.

To dla nich długi czas, z drugiej strony myślą, że jakoś to będzie. Pewnie mają rację, jednak przewaga jest tych, którzy do tak dużych i długich kredytów podchodzą bardzo ostrożnie i realnie. Koszty utrzymania są w Polsce bardzo duże – biorąc pod uwagę zarobki. Kiedy rodziny wynajmują mieszkanie, jest im zdecydowanie łatwiej podjąć decyzję o kredycie i własnym kącie.