Nierealne ideały lansowane w mediach a rzeczywistość

0
81
Nierealne ideały lansowane w mediach a rzeczywistość

Czyli o tym jak wizerunki lansowane w mediach wpływają na nasze samopoczucie i nie tylko.

Na początku wspomnę o poczynionym przez filozofa Shauna Gallaghera wyróżnieniu dwóch sposobów w jaki człowiek może tworzyć reprezentację swojego ciała w umyśle. Jedna z tych reprezentacji to tzw. „body schema”, polega ona na odczuwaniu własnego ciała i uświadamianiu sobie tych odczuć. Drugą możliwością jest tzw. „body image”, czyli tworzenie wizualnego wyobrażenia własnego ciała.

Każda z powyższych relacji z własnym ciałem ma pewne konsekwencje dla naszej psychiki. Obraz ciała jest tym, co pojawia się w myślach, schemat natomiast jest przez nas odczuwany, jest czymś co czujemy. Jeśli usiądziesz na chwilę w miękkim, wygodnym ubraniu, otulisz się kocem, wówczas Twoje ciało staje się bezkształtne (z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora), ale to nie ma znaczenia, interesuje nas co czujesz w sobie, jak odczuwasz swoje ciało gdy jest ono otulone czymś przyjemnym i swobodnym. Nie przejmujesz się fałdką na brzuchu czy cellulitem. To co czujesz to właśnie „body schema”. „Body image” reprezentuje w mózgu ciało w inny sposób. Percepcją ciała obdarzeni są zarówno ludzie jak i zwierzęta, obraz ciała to wytwór typowo ludzki. „Body image” wiąże się z krytyczną (niekiedy) obserwacją siebie z punktu widzenia obserwatora zewnętrznego. Badania wykazują iż osoby u których dominuje „body image” nad „body schema” doświadczają na co dzień znacznie więcej negatywnych uczuć aniżeli osoby, dla których liczy się przede wszystkiej komfort bycia we własnym ciele.

Okazuje się, że szczególnie kobiety są narażone na te negatywne konsekwencje. Gdy mężczyzna ubiera się na uroczystą kolację zazwyczaj oczywiście chce wyglądać schludnie i elegancko, ale równie ważna dla niego jest wygoda i komfort w noszeniu danego stroju. Kobieta natomiast przegląda się w lustrze i patrzy na siebie oczyma wszystkich potencjalnie zaproszonych gości. W efekcie na przyjęcie wychodzi nie do końca pewna swojego stroju (bo przecież nie każdemu można się przypodobać), a dodatkowo bardzo często w niewygodnych butach czy sukience tak opinającej, że ilość smakołyków jakie będzie mogła zjeść podczas wieczornego wyjścia jest drastycznie ograniczona. „Body image” jest całkiem niezły, ale już czucie swego ciała i siebie w nim niekoniecznie komfortowe.

Dlaczego tak się dzieje? W momencie gdy obserwujemy siebie w naszej psychice uruchamiane są pewne wzorce, idealne standardy, które służą nam za punkty orientacyjne. Jeśli coś, co widzimy nie odpowiada powyższym standardom, wówczas rodzi się w nas masa negatywnych uczuć, a samokrytycyzm jest coraz bardziej podsycany. Jaki mamy efekt? Niezadowolenie z siebie, obniżony nastrój i ciągłe poczucie bycia niewystarczająco dobrym, atrakcyjnym itp. Takie przekonania zmieniają nasze zachowania i powodują, że np. nie podejmujemy wielu aktywności na które mamy ochotę utwierdzając się w przekonaniu, że się do nich nie nadajemy i koło się zamyka. Spojrzenie w lustro wywołuje w psychice stan rozdźwięku między ja „realnym”, a ja „idealnym”. Przecież można byłoby spojrzeć w lustro i powiedzieć: „super, wyglądam dokładnie tak jak chcę”, ale nie… sięgamy do niedoścignionych „ideałów”. Wyobrażenie co do tego jak powinniśmy wyglądać jest dla większości ludzi nieosiągalne. Stąd to nagłe poczucie rozczarowania i pogorszenie nastroju. Jak czuje się kobieta po przeglądnięciu czasopisma z pięknymi, „idealnie” stworzonymi kobietami? A jak mężczyzna po przejrzeniu np. sportowego magazynu dla mężczyzn w którym figurują „idealnie” umięśnieni mężczyźni? Większość z osób odpowie, że gorzej.

Ideały urody towarzyszą ludzkości od wieków. Są one same w sobie zgubne, gdyż nieustannie się zmieniają i człowiek ma mniej lub więcej szczęścia będąc posiadaczem takiego a nie innego typu urody w danej epoce. Jeszcze kilkadziesiąt, a może kilkanaście lat temu „ideały” urody lansowane w mediach i nie tylko były „wzorcami” związanymi z realnie istniejącymi osobami. Żywymi ludźmi. Teraz mamy do czynienia z masowo zalewającymi nas obrazami postaci, które nie istnieją w rzeczywistości. W głównej mierze to osoby, których wizerunki zostały tak podkręcone przez grafików, że niemożliwym jest aby taki człowiek istniał realnie. Kolejnym aspektem „niedoścignionych medialnych ideałów” są osoby po ingerencji chirurga plastycznego. Naprawdę nie jesteśmy w stanie samodzielnie, biologicznie wykształcić pewnych cech (może z małymi wyjątkami). Chirurgia plastyczna jak i zabiegi graficzne są dla ludzi i każdy może z nich korzystać wedle własnego uznania, tylko niech później nie wmawia się nam, że to co widzimy na obrazku to tzw. „czysta natura”. Nasze dążenia do ideałów muszą skończyć się fiaskiem, dlatego warto przemyśleć kwestie narażania się na tego typu wyzwania nie do osiągnięcia. Nieustannie będę zachęcała Was do szukania ewentualnych wyzwań w świecie realnym i do akceptacji oraz ochrony swojej wyjątkowości i unikalności. Ale o tym innym razem…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here